Największe transfery piłkarskie 2015

Piłka nożna zawsze wzbudzała i z pewnością wzbudzać będzie jeszcze przez długi czas, ogrom emocji. To już nie tylko kwestia meczów, spektakularnych bramek czy też zachowań piłkarzy, jak i sędziów, które szybko przechodzą do historii. To w dużej mierze kwestia niemałych pieniędzy, a właściwie kwot, które dla wielu z nas są niewyobrażalnie wysokie, aż nierealne. A takie wchodzą w grę nie tylko mając na uwadze zarobki poszczególnych piłkarzy, budżet przeznaczony dla trenerów, sędziów i innych członków ekipy, bez której te wszystkie meczowe ceremonie po prostu by się nie odbyły. Wielkie sumy wydających się być nierealnymi pieniędzmi są na pierwszym planie, gdy mowa jest o transferach. A rokrocznie nie brakuje kontrowersyjnych transferów, jak i równie kontrowersyjnych kwot, które za ów przechodzą „z rąk do rąk”.

Największe transfery 2015

Najwyższa kwota pieniężna, jaka znalazła się na transferowej drodze to 35 milionów, które kosztowały przejście Jacksona Martineza z wcześniejszego FC Porto, do aktualnego Atletico Madryt. Niewiele mniej, bo 32 miliony kosztował transfer Paulo Dybala z US Palermo do Juventus Turyn. Tylko pół miliona mniej kosztowało Real Madryt pozyskanie Danilo grającego wcześniej dla FC Porto. Zaś Liverpool FC zapłacił 30,9 milionów za przejęcie z TSG 1899 Hofenheim, Roberto Firmino. Po 30 milionów zapłaciły drużyny Valencia FC, Inter Mediolan oraz Bayern Monachium, za przejęcie odpowiednio Rodrigo z Benfica Lizbona, Geoffrey Kondogbia z AS Monaco oraz Douglas’a Costa z Szchtar Donieck. Najmniej zaś kosztował transfer Matija Nastasić z Manchester City do Schalke 04, a mianowicie 9,5 miliona. „Jedynie” o pół miliona więcej pochłonął transfer Josip Drimić z Bayer Leverkusen do Borussia M’gladbach, Serge Aurier z Toulouse FC do Paris Saint-Germain oraz Domenico Berardi z Juventus Turyn do US Sassulo. Gdyby pod uwagę wziąć wszystkie transfery, jakie zaszły w 2015 roku, można by spokojnie mówić o miliardach, a nie tylko i wyłącznie milionach. Ci, którzy jednak obserwuję rokrocznie odbywające się przejścia i śledzą negocjacje oraz kwoty, które wchodzą w grę, z pewnością chcieliby choć raz znaleźć się na miejscu „przechodzących”. Niezależnie od opinii publicznej, jak i negatywnego podejścia tych, którzy wciąż są przekonani, że za dobrą piłkę niestety trzeba słono zapłacić.